:: Uczestnicy
Cezary
Bugajczyk - Podróżuję od kilku lat, początkowo odwiedzałem Beskidy,
Karpaty rumuńskie, włoskie Dolomity, fascynowałem się Sudetami.Od
pierwszego wyjazdu do Jakucji w Rosji w 2002 r., moja aktywność
podróżnicza przesunęła się w kierunku poznawania tego kraju, szczególnie
regionu dalekowschodniego. Zaowocowało to kolejnymi udanymi wyprawami
w latach 2003-2005: na Kamczatkę, Czukotkę, do Kraju Nadmorskiego,
na Kołymę oraz na Kaukaz i nad Morze Czarne. Odwiedziłem także Litwę,
Ukrainę, Czechy, Mongolię i Iran. Jestem absolwentem farmacji na
AM w Warszawie.
Timur
Akhmetov - Wychowałem się na Czukotce. Jako nastolatek należałem
do klubu turystycznego Shkola Stranstviy, z którym odbywałem pierwsze
wyprawy w tundrę. Tam też rozwijałem moje zainteresowania fotografią,
którą obecnie zajmuję się profesjonalnie. Odwiedziłem kilka ciekawych
miejsc w Rosji, m.in. byłem nad jeziorem Elgygytgyn, spływałem pontonem
po rzece Enmyvaam na Czukotce. Pracując jako fotoreporter gazety
Krainiy Sever, miałem możliwość odwiedzenia brygad pasterzy renów.
Byłem też na Kamczatce i w górach Republiki Adygei. Podróżowałem
po Czechach i Słowacji. Jestem absolwentem Uniwersytetu Nafty i
Gazu w Moskwie.
Do góry
:: Relacja
Pomysł wyjazdu na Czukotkę zakiełkował w mojej głowie w 2003 roku.
Po odwiedzeniu Syberii Wschodniej i Kamczatki pod romantycznym hasłem
wypraw w poszukiwaniu końca świata, zapragnąłem dotrzeć na północno-wschodni
kraniec Euroazji, właśnie na Czukotkę.
Kraj ten, ponad dwukrotnie większy od Polski, zamieszkany jest
zaledwie przez 50,5 tys. ludzi. Romanowi Abramowiczowi, oligarsze
z Omska, blisko związanemu swojego czasu z obozem Borysa Jelcyna,
nietrudno było zwyciężyć w wyborach na gubernatora Czukotki.
Wraz ze swoimi młodymi i energicznymi współpracownikami zapobiegl
on totalnemu upadkowi kraju, w jakim zaczął sie on pogrążać od poczatku
lat 90-tych. Widać to nie tylko w stolicy ale także w oddalonych
od cywilizacji wioskach.
Ostatnio kiedy Abramowicz ku przerażeniu mieszkańców, w grudniu
2006 złożył na ręce prezydenta rezygnację z piastowania swojej funkcji
przed upływem drugiej kadencji, Putin nie przyjął tej dymisji. W
uzasadnieniu podano, że gubernator właściwie pełni swe obowiązki.
Celem naszej wyprawy było przemierzenie Czukotki na rowerach od
wybrzeży Pacyfiku do Oceanu Arktycznego. Po drodze odbyliśmy trekking
górski z wejściem na najwyższą górę Czukotki - Velikaya.
Droga, którą jechaliśmy, nasypana została z gruntu i różnej gramatury
kamienia. Mimo że przecina wiele rzek, jej budowniczowie - ograniczeni
mizernym budżetem - nie wyposażyli jej w mosty. Dlatego też rzeki
trzeba pokonywać wpław. Drogę poprowadzono grzbietami i zboczami
gór, dolinami rzek, przez miejsca całkiem odludne. Przejechanie
jej, zwłaszcza po deszczu, to wyzwanie dla kierowców i ich potężnych
maszyn.
Tym bardziej jest to wyzwanie dla rowerzystów, co wkrótce po rozpoczęciu
wyprawy dało nam się we znaki. Częste męczące podjazdy sprawiały,
że przemieszczaliśmy się w żółwim tempie i traciliśmy entuzjazm.
W końcu zdecydowaliśmy się na skorzystanie z autostopu dla przejechania
najtrudniejszych odcinków trasy. Z kierowcami ciężarówek przebyliśmy
wiele kilometrów, co było nie tylko interesującą przygodą, ale też
pozwoliło nam na poznanie realiów ich pracy. Realia te w dużej mierze
dyktowane są przez surowe warunki klimatyczne, które zwłaszcza w
okresie zimowym wymagają od kierowcy odporności psychicznej i gotowości
do poświęceń. Podczas silnych mrozów, dochodzących do minus 45 stopni
Celsjusza silniki ciężarówek pracują bez przerwy. Kiedy śnieg zasypie
drogę i nie można znikąd oczekiwać pomocy, trzeba samemu łopatami
usuwać zaspy. W przypadku awarii pomimo mrozów kierowcy samodzielnie
dokonują napraw. Obserwując ich przy pracy, czy podczas dyskusji
na temat rozwiązania jakiegoś problemu, dotyczącego awarii samochodu,
byliśmy pełni podziwu, gdyż wiedzą o swoich autach niemal wszystko.
Latem utrudnieniem w ich pracy są opady deszczu, po których poziom
wody w rzekach gwałtownie rośnie. Zmusza to kierowców do postoju
i oczekiwania dopóty, dopóki woda nie opadnie. Wielu podejmuje ryzyko
przejechania rzek podczas opadów, co niektórzy przypłacili życiem,
o czym świadczą pomniki, ustawione na brzegach...
Ponieważ warunki przyrodnicze i klimatyczne w tym regionie świata
nie sprzyjają rozwojowi cywilizacji, interesująca była dla nas historia
osiedlenia się tam Rosjan i rozwój przemysłu w XX w. Przemierzając
Czukotkę kilkakrotnie zetknęliśmy się z pomnikami mrocznej historii
sowieckiej Czukotki, pozostałościami po więzieniach Archipelagu
GUŁAG. Rozbudowany system więzień rozwijano tam od lat 40-tych ubiegłego
wieku do końca lat 50-tych. Bez przesady można powiedzieć, że GUŁAG
niósł cywilizację na Dalekiej Północy. Więźniowie budowali porty,
drogi, kombinaty przemysłowe, elektrownie i wsie. Pracowali przy
wydobyciu cyny, wolframu, złota i uranu. Ciężka praca w skrajnych
warunkach oraz nieludzkie traktowanie przez strażników wpływało
na wysoką śmiertelność.
Nie mniej ciekawa jest rdzenna ludność Czukotki. Czukcze i Eskimosi
są bardzo dobrze przystosowani do ekstremalnych warunków. Część
z nich wiedzie życie koczowników w tundrze przy wypasie renów. Inni
mieszkańcy - morscy myśliwi - zyjący na brzegach oceanów, polują
na ssaki morskie: foki, morsy i wieloryby. Oczywiście socjalistyczne
podejście do gospodarki dotarło w swoim czasie (w latach 30-tych
XX w.) również na Czukotkę i odcisnęło piętno kolektywizacji na
życiu rdzennych mieszkańców. Prywatne stada reniferów zastąpiły
sowchozy, a zamiast bajdar i wielbotów - tradycyjnych łodzi czukockich
- na morzu zaczęły się pojawiać państwowe statki wielorybnicze z
Rosjanami na pokładzie.
Po rozpadzie Związku Radzieckiego dotowaną gospodarkę Czukotki
dotknął głęboki kryzys. Pogłowie renów gwałtownie rzedło, a w niektórych
sowchozach zostało zlikwidowane całkowicie. Ponieważ dostawy żywności
z kontynentu odbywały się rzadko i nieregularnie, ludzie zabijali
zwierzęta żeby samemu przeżyć. Obecnie przy dużym wsparciu z budżetu
federalnego powoli się to zmienia na lepsze. Podczas naszej tegorocznej
wyprawy odwiedziliśmy brygadę pasterzy reniferów ze wsi Amguema.
Uczestniczyliśmy - jako obserwatorzy - w uboju renów a także akcji
ratowania grupy pasterzy, którzy utknęli w tundrze.
Czukcze - morscy myśliwi w latach 90-tych ponownie sami zaczęli
wypływać w morze aby polować na wieloryby. Ponieważ w czasach Rosji
Radzieckiej byli odsunięci od polowań, musieli uczyć się tej sztuki
od nowa. Zasięgali w tym celu rad u najstarszych mieszkańców. Teraz
samodzielnie łowią morskie ssaki, w polowaniu na wieloryba celują
zwłaszcza myśliwi ze wsi Łorino. W Łorino byłem w 2004 roku w trakcie
pierwszej podróży, którą odbyłem na Czukotkę.
Czukotka jest regionem w znacznym stopniu dotowanym. Dziedziną
gospodarki, która postrzegana jest jako możliwy kierunek rozwoju
dla okręgu jest wydobycie złota. Wielkość udokumentowanych złóż
podawana jest w setkach ton. Działa kilka prywatnych firm wydobywczych,
z których największą jest obecnie "AO Artiel' Chukotka".
Już w 2007 roku planowane jest uruchomienie kanadyjsko-rosyjskiego
przedsiębiorstwa "Rudnik Kupol'" (około 300 ton złota),
poszukiwany jest też inwestor dla rozwoju wydobycia w złożu "Maiskiy"
(240 ton). Odwiedziliśmy dwie kopalnie złota w "Artieli Chukotka".
Przyjęto nas bardzo życzliwie, dyrekcja wyraziła zgodę nie tylko
na zwiedzanie przez nas przedsiębiorstwa, ale także na korzystanie
z zakładowej stołówki. Widzieliśmy wszystkie etapy pozyskania surowca:
od wydobycia rudy po jej wzbogacenie w fabryce i kontrolę jakości
w laboratorium. Ominęło nas tylko wytapianie złotych sztabek.
Podczas wyprawy odbyliśmy trekking do najwyższego pasma górskiego
Czukotki - Grzbietu Czantalskiego w celu wejścia na najwyższy szczyt
- Górę Velikaya (1887 m.n.p.m.).
W trakcie trekkingu przemierzyliśmy ponad 200 kilometrów górskimi
dolinami, przekraczając przy tym kilkanaście rzek i strumieni. Krajobraz,
który podziwialiśmy, chociaż surowy, ma w sobie bardzo dużo uroku.
Kamieniste i strome góry miały różne odcienie w kolorach od szarości
poprzez brązy do czerwieni. Widzieliśmy góry których zbocza pokryte
były brązowymi pasmami, przy czym jasne i ciemne pasma, u podnóża
szerokie, zwężające się ku górze, ułożone były naprzemiennie, co
przypominało rozłożony wachlarz.
Tundra którą przemierzaliśmy nie pozwalała na szybki marsz, pokonywaliśmy
zaledwie 3-4 kilometry na godzinę, czasami udawało się iść szybciej.
Przyczyną tego były uwarunkowania podłoża. Idąc po nierównościach
mieliśmy pod nogami poduszkę z mchów i porostów, to znów kłopotliwe
krzewy. Często przekraczaliśmy kamieniste, głębokie koryta suchych
rzek, których brzegi porośnięte były gęstymi krzakami. W zagłębieniach
terenu natykaliśmy się na płytkie bagna, wypełnione stojącą ciemną
cieczą o zapachu zgnilizny, rozciągające się na setki metrów, które
trzeba było obejść, żeby nie zamoczyć butów. Bagna łatwo było rozpoznać
po trawie w nich rosnącej.
Innym rodzajem podłoża, po którym musieliśmy kroczyć były rozległe
kamieniste pola. Szło się po nich szybko, jednak trzeba było ciągle
uważać na to, gdzie się stawia stopę, ponieważ wiele kamieni przemieszczało
się i nietrudno było o skręcenie nogi.
Samo wejście na górę Velikaya nie było trudne, należało jedynie
ostrożnie stąpać po zboczu aby nie sprowokować osunięcia się kamieni.
Kiedy dotarliśmy już na szczyt byliśmy bardzo szczęśliwi. Velikaya,
leżąca na "końcu świata" stała się od tej chwili "naszą
górą", najbardziej egzotyczną wśród gór, które do tej pory
zdobyliśmy.
Podczas wyprawy poznaliśmy mnóstwo ciekawych ludzi, którzy bez
oporów opowiadali nam historie swojego życia. Staraliśmy się spojrzeć
na Czukotkę z wielu stron, dowiedzieć się, jakie są tam warunki
do życia, możliwości rozwoju gospodarczego, jak wygląda przyroda
Dalekiej Północy i w jakim zakresie wymaga ona ochrony.
Ponieważ mieliśmy możliwość porozmawiania z ludźmi z różnych grup
społecznych i pełniącymi rozmaite funkcje: szefami administracji,
dyrektorami, naczelnikami, nauczycielami, robotnikami, kierowcami,
pasterzami renów, w dużym stopniu wzbogaciliśmy swoją wiedzę. Czukotka,
tak oddalona od Polski czy centralnej Rosji, przestała być dla nas
jakimś bliżej nieokreślonym "końcem świata", postrzegamy
ją wyraźnie i ostro, bez - wynikającej z niewiedzy - aury tajemniczości.
Stała się też nam bardzo bliska.
TransChukotka 2006 bike Expedition
Tekst, zdjęcia: Podroznik.Net TeAM: Cezary Bugajczyk, Timur Akhmetov
Website: http://www.podroznik.net
E-mail: redakcja@podroznik.net
Do góry
:: Galeria
:: Strona WWW
http://www.podroznik.net
Do góry
|
| |
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
(c) 1995-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie oraz wykorzystywanie artykułów publikowanych
w witrynie www.wrower.pl bez zezwolenia zabronione. |
|